Bóle parkowania w wielkim mieście: prawdziwa historia

Każdy kierowca, który jest zmuszony udawać się regularnie w okolice centrum dużych aglomeracji miejskich zna wyzwania związane nie tylko z korkami, ale również, albo przede wszystkim z parkowaniem. Jeśli nie jesteśmy w gronie szczęśliwców posiadających miejsce parkingowe oferowane nam w budynku biurowym w centrum miasta przez pracodawcę, zazwyczaj jesteśmy przyzwyczajeni, do braku miejsc parkingowych w kluczowych lokalizacjach lub do walki o ostatnie wolne miejsce na ulicy, często również zdarza się, że krążymy przez 20 minut licząc na to, że ktoś odjedzie i uratuje nas przed frustracją i stresem związanym z ponownym spóźnieniem do pracy lub na ważne spotkanie. A wszystko przez to parkowanie…nieuniknione źródło codziennych dylematów w miejskiej dżungli.

Parkowanie trudno zaplanować z wyprzedzeniem a jeszcze trudniej mieć pewność, że nawet wiedząc gdzie w okolicy znajdują się dostępne miejsca parkingowe, to, że w momencie przybycia na miejsce miejsca nadal będą wolne. Rodzi to brak poczucia bezpieczeństwa i potrafi zepsuć dzień nawet najbardziej opanowanym użytkownikom miejskich dróg.

Wydawałoby się, że wybawieniem w sytuacji pośpiechu i stresu związanego ze znalezieniem miejsca do parkowania są tak zwane parkingi zamknięte, które zazwyczaj są ogólnodostępne, lecz wciąż rzadko uczęszczane, głównie ze względu na fakt, że wiele osób o nich nie wie lub nie kojarzy ich z wygodnym i bezproblemowym parkowaniem. Mowa tutaj o parkingach należących do hoteli, instytucji, firm, budynków biurowych itd.

Kiedy jednak już zaplanujemy weekendowy wyjazd i mamy okazję zatrzymać się w hotelu, wydaje nam się naturalne, że w gestii obiektu leży rozwiązanie potencjalnego problemu z zaparkowaniem samochodu.

Postanowiłam to sprawdzić i korzystając z weekendowej wycieczki do Krakowa, zatrzymać się w dobrze zlokalizowanych hotelu w pobliżu starówki, który na stronie zadeklarował dostępność zarówno bezpłatnych jak i płatnych miejsc do parkowania. Przyszedł więc sobotni, wrześniowy, słoneczny poranek. Podekscytowana wyprawą do  poprzedniej stolicy Polski, pełna nadziei, że okres turystyczny mamy już za sobą (zanim się na dobre zaczął) wyruszyłam w trasę Warszawa-Kraków.

Wyjazd poprzedziła rezerwacja 4 gwiazdkowego hotelu, na stronie którego deklarowano dostępność do parkingu hotelowego w cenie pokoju lub możliwość zatrzymania się na parkingu VIP w cenie 25 zł za dobę parkowania, w przypadku braku bezpłatnych miejsc.

Antycypując potencjalny stres związany z dużym obłożeniem hotelu, postanowiłam zadzwonić do hotelu i zarezerwować miejsce na parkingu VIP, wierząc w słuszność powiedzenia „przezorny zawsze ubezpieczony”.  Okazało się jednak, że rezerwacji nie jest możliwa a w opinii obsługi hotelu nie jest również konieczna, ponieważ płatny parking, jak mnie poinformowano „zawsze ma dostępne wolne miejsca”.

Uspokojona tą deklaracją, szczęśliwie dojechałam do celu. Pora była późna. Hotel okazał się być  zlokalizowany obok galerii handlowej, z którą dzielił naziemny, ogólnodostępny i bezpłatny parking. Właśnie tam Hotel ma wydzieloną swoją część miejsc bezpłatnych. Wszystkie jednak okazały się być zajęte podobnie jak wszystkie miejsca należące do galerii handlowej pomimo późnych godzin nocnych.

Wciąż nie tracąc pewności siebie skierowałam pojazd w kierunku  parkingu VIP strzeżonego pilnie szlabanem  i domofonem, który w dalszej części tej historii okaże się być jedynie automatem do dystrybucji biletów parkingowych bez funkcji domofonu. Parking VIP ku memu zaskoczeniu również okazał się być w 90% obłożony, ale udało się dostrzec jedno wolne miejsce, które zdawało się czekać właśnie na mnie.

Przez głowę przebiegła mi myśl – 25 zł za dobę, to nie tak drogo, a ponieważ nigdzie indziej miejsc nie było, postanowiłam ponieść ten koszt i ze spokojem rozpocząć weekendowy pobyt w Krakowie.

Podjechałam więc żwawo pod barierki i wcisnęłam jedyny guzik na przypominającej domofon skrzynce, zakładając, że w odpowiedzi barierka parkingu zostanie podniesiona, lub też będzie możliwość pobrania biletu. Zamiast głosu w domofonie i biletu, na wyświetlaczu pojawiło się zdanie informujące mnie, o braku papieru i braku możliwości wydrukowania biletu.

Zadzwonić się nigdzie nie udało, bo wyraźnie guzik ze słuchawką nie służył do celu, do którego wydawałoby się, że posłuży. Po drugiej stronie odpowiedziała tylko cisza. Szlaban parkingu ani drgnął. Na domofonie nie odnalazłam żadnej wskazówki, żeby zażegnać tę kryzysową sytuację. Kraków wydawał się pogrążony we śnie.

Brak budki ze strażnikiem dało mi jasny komunikat, że nikt też ręcznie nie otworzy mi szlabanu, zatem jedyne co mi pozostało to wysiąść z samochodu, przejść 50m do recepcji hotelu i poprosić grzecznie, o rozwiązanie problemu braku papieru na wjeździe na parking VIP.

Pani na recepcji zareagowała na mój problem zaskoczeniem i zdaniem „Oh oczywiście otworzę bramkę zdalnie”. Udałam się więc do zaparkowanego 50 metrów dalej samochodu, który taranował wjazd na parking. Na szczęście w środku nocy, Ruchu nie było. Pani otworzyła szlaban. Wjechałam na parking.

Następnego dnia rano nic nie wskazywało, że zacznę dzień od kolejnego problemu na parkingu hotelu. Z niezmąconym spokojem i podekscytowaniem związanym ze zbliżającym się zwiedzaniem krakowskiej Starówki podjęłam próbę wyjazdu z hotelu.

Niestety nie posiadając biletu parkingowego, wyjazd z parkingu okazał się niemożliwy. Jedyny migający otwór na domofonie bezlitośnie żądał włożenia biletu.

Zadzwonić na recepcję spod barierki również nie było możliwe, ze względu na brak funkcji dzwonienia jak również brak numeru telefonu. Pozostało ponownie wysiąść z samochodu i udać się do recepcji, aby okazać paragon za pobyt w hotelu jako dowód zapłaty za parking.

Niestety w międzyczasie zdążyła się już utworzyć kolejka do wyjazdu, a ja nieszczęśliwe na jej czele taranowałam skutecznie drogę pozostałym klientom parkingu VIP, którzy zakładam, że mieli szczęście pobrać swój bezcenny bilet zanim skończył się papier.

Pani recepcjonistka miło poinformowała mnie, że „Oczywiście! Otworzę szlaban zdalnie. Proszę mi powiedzieć, który to samochód, to zerknę z daleka i otworzę barierkę guzikiem”.

Frustracja lekko narosła ze względu na mijane w drodze powrotnej do samochodu miny kierowców oczekujących, aż rozwiąże problem barierki. Wsiadłam do samochodu i nastał czas oczekiwania na otworzenie barierki guzikiem z recepcji. Czekałam. Czekałam. Szlaban ani drgnął, a w tylnym lusterku ukradkiem obserwowałam rosnący poziom niezadowolenia stojących za mną kierowców.

Przez głowę przebiegało wiele scenariuszy. Na pewno Pani  miała kolejkę do check in albo zapomniała „zerknąć z daleka”. Przyspieszone bicie serca zwiastowało zbliżająca się falę złości. Szczęśliwie po kolejnych 2 lub 5 minutach Pani sobie przypomniała (lub też kolejka do szlabanu urosła), że tarasuję wyjazd z parkingu! Szlaban poszybował do góry. Nie zwlekając udałam się na kawę z nadzieją na uratowanie mojego dnia.

źródło: https://me.me/

W ramach podsumowania tego doświadczenia, które może nie być odosobnionym przypadkiem przenieśmy się do przyszłości i zobaczmy jak mogłoby to wyglądać, gdyby idea cyfrowego parkingu zawitała do Krakowa a hotel zdecydował się na scyfryzowanie procesów parkingowych i udostępnienie swoim klientom możliwości korzystania i płatności za parking przy użyciu telefonu.

Instalując na wjeździe na parking VIP kamery i integrując w prosty sposób system NaviParking z aktualnym rozwiązaniem dostawcy infrastruktury parkingowej, moje doświadczenie parkingowe wyglądałoby zupełnie inaczej (niezależnie od pory i dnia przyjadą do hotelu).

Posiadając aplikację mobilną NaviPay, wyjeżdżając z Warszawy wybrałabym adres hotelu. Nawigacja doprowadziłaby mnie wprost przed szlaban parkingu VIP. Mogłabym również sprawdzić aktualną dostępność miejsc parkingowych w hotelu w czasie rzeczywistym.

Kamery na wjeździe na parking rozpoznałyby tablice rejestracyjne, jako te należące do użytkownika zarejestrowanego w aplikacji Navipay. Szlaban otworzyłby się automatycznie. Płatności dokonałabym w tej samej aplikacji, wybierając dowolną, wygodną dla mnie metodę płatności. I to wszystko bez wychodzenia z samochodu.

Nazajutrz rano podjeżdżając do szlabanu wyjazdowego, kamery rozpoznałyby numer rejestracyjny samochodu a wykrywając dokonaną opłatę szlaban otworzyłby się automatycznie.

Ponadto wdrażając możliwość rezerwacji miejsc parkingowych, hotel oferowałby mi udogodnienie, że udając się do hotelu mogłabym zarezerwować miejsce i mieś pewność, że uniknę jakiegokolwiek stresu związanego z potencjalnym brakiem miejsc do parkowania.

Doświadczenie z pobytu w hotelu zaczyna się w momencie rezerwacji pokoju, a parking jest istotną częścią pozytywnej oceny całego procesu i może istotnie rzutować na ogólną satysfakcję gościa z pobytu w obiekcie.

Tym właśnie jest cyfryzacja parkingu. Poprawą doświadczenia, wygody  i komfortu gościa za pomocą praktycznej technologii, do skorzystania z której potrzebujemy tylko smartphone’a.

Karolina Malaczek

As Chief Marketing Officer with over 15 years of international experience (EU, CEE), Karolina Malaczek runs marketing across both, B2C and B2B segments, which includes product marketing for all NaviParking services and products, brand, trade, advertising, events, communications, and research. She is a strategic enterprise leader focused on driving change through an innovative marketing approach, empathic leadership, and disruption of the status quo.

All author posts